niedziela, 11 marca 2012

16 - Ona nie jest w ciąży, Eleanor.

- Pożałujesz głupia! - Hannah pchnęła mnie na szafkę. Uderzyłam o róg mebla i osunęłam się na ziemię. Dziewczyna chwyciła mnie za podbródek i uniosła go do góry, zmuszając mnie bym na nią spojrzała. - Tyle razy cię uprzedzałam, a do ciebie i tak nie dochodzi. Masz odczepić się od mojego chłopaka. On jest mój!
Dotknęłam tyłu głowy, poczułam na dłoni coś mokrego. Spojrzałam szybko na powierzchnię ręki, nie było śladu po żadnej cieczy. Ponowiłam próbę, dalej nic.
- Zostaw mnie! Już się do niego nie zbliżę! Obiecuję. - Wycedziłam jej w twarz, ale ona tylko złapała mnie za włosy i przycisnęła do ziemi. Poczułam zimno podłogi na policzku, przeszywało do szpiku kości. Poczułam też, że zaczynam płakać..

- Eleanor. - Szturchał mnie Louis z przerażoną miną. - El.. obudź się. To tylko sen.
Otworzyłam momentalnie oczy co jeszcze bardziej przeraziło chłopaka. Przełknęłam ślinę i podniosłam się do siadu tak gwałtownie, że uderzyłam chłopaka czołem w nos. Z tego co zdążyłam zauważyć, jego bolało stokroć bardziej. Chwycił się za nos i zaczął pojękiwać. Automatycznie załzawiły mu się oczy z bólu.
- Chryste.. przepraszam. Miałam koszmar. - Nie wiedzieć czemu, mimo tego, iż wiedziałam, że byłam bezpieczna w salonie chłopaka, położyłam otwartą dłoń na potylicy sprawdzając, czy nie krwawię.
- Widziałem. Dlatego chciałem cię obudzić. Zaczęłaś jęczeć i popłakiwać.
Rozejrzałam się po pokoju. Louis dalej masował swój nos. Spojrzałam na niego przepraszająco.
- Nawet nie zauważyłem kiedy udało ci się usnąć. Którą scenę pamiętasz jako ostatnią?
Chłopak wskazał na telewizor. Ah tak. oglądaliśmy coś.  Zmarszczyłam brwi chcąc sobie przypomnieć, na czym też mogłam zasnąć.
- Chyba. Jak ten chłopak spotyka swojego kumpla w pubie.
- ... Śpisz od samego początku. - Zaśmiał się. - Nie dość, że przenosisz nasze spotkanie to jeszcze kompletnie mnie olewasz. - Zaśmiał się. Wyczułam sarkazm, więc także cicho się zaśmiałam.
- Dobrze, wiesz, że wcześniej nie mogłam .Pomagałam rodzicom.
- Widzę, że cieszysz się, że wyjeżdżają.
- W końcu będzie jak było. Znowu będę mieszkała sama. Wszystko na swoim miejscu. Zdziwiłabym się gdyby zostali.
Chłopak przytaknął, wyraźnie zadowolony moim dobrym samopoczuciem. Uśmiechałam się i udawałam że wszystko gra, ale dalej myślałam o tym jak okropnie potraktowała mnie Hannah ze snu. Byłam prawie pewna, ze gdyby dziewczyna otrzymała zapewnienie, że nie grozi jej nic ze strony prawnej za potraktowaniem nie w tak brutalny sposób, nie zawahałaby się ani sekundy.
- Dość tych filmów. Ja tu czekam aż mi opowiesz o swoich poczynaniach w X factorze.
Chłopak odetchnął szykując się do opowieści.
- Jesteś wystarczająco zniecierpliwiona? Dostatecznie długo trzymam cię w niepewności? - Spojrzałam na niego z komicznie uniesioną jedną brwią. Zaczął więc mówić, bez większych opóźnień. - Jestem teraz więc jednym z pięciu członków zespołu typu boys band, nie mamy jeszcze nazwy! - Machnął natychmiast palcem chcąc zaznaczyć, że to jeszcze tylko kwestia czasu. - Nie znam chłopaków jeszcze za dobrze, ale jutro jadę do nich do Londynu i oficjalnie zaczyna się program. Mieszkamy razem w domu jurorskim, podlegamy ciągłym ocenom, uczęszczamy na próby, lekcje, przymiarki, bóg wie co jeszcze. Co ma być to będzie. Ja o tak już jestem szczęśliwy.
- A jacy oni są?
- Młodsi ode mnie. Ale są naprawdę w porządku. Każdy z nich na swój sposób zabawny i pełen pomysłów i energii do działania, a to dobrze. Chcą zajść w tym programie bardzo daleko.
- A co jeżeli wam nie wyjdzie? Zespół rozpadnie się?
- Nie mam pojęcia, El. Na razie liczy się tylko dobra zabawa. Zobaczymy jak to wszystko się potoczy.
Przytaknęłam głową. Czyli już jutro Louis wyjeżdża na nie wiadomo ile. Nawet nie wie jak bardzo chciałabym się nim jeszcze trochę nacieszyć, że to ile daje nam czasu to dla mnie za mało. Potrzebuję więcej mojego przyjaciela który ostatnio stał się moją używką, z dnia na dzień było coraz gorzej, coraz częściej chciałam go widywać.
- Będziesz do mnie dzwonił? Bo wiesz, ja nie będę wiedziała kiedy będziesz w stanie odebrać. - Uśmiechnęłam się i położyłam nogi na jego kolanach opierając głowę o oparcie kanapy na której byliśmy rozłożeni.
- Jasne, że będę. Choć pewnie szybko się zobaczymy.
- Więcej wiary w siebie i zespół. Jestem pewna że zajdziecie daleko.
W tym momencie zabrzmiał telefon chłopaka. SMS od Hannah, innej możliwości nie było.
- Zaczekaj zaraz wrócę. - Powiedział i delikatnie odłożył moje nogi za siebie.
- Ja już pójdę.
- Nie nie zostań. Pożegnam się z nią tylko.
Wyszedł w kapciach na zewnątrz. Zarumieniłam się. Wolał spędzić noc ze mną a wyjść tylko na chwilę, by pożegnać się ze swoją dziewczyną, przed nie wiadomo jak długim rozstaniem. To było wyjątkowo schlebiające. Ale z drugiej strony nienaturalnie dziwne. Kiedy wrócił postanowiłam go o to wypytać, przecież nie kryliśmy przed sobą swoich myśli. Drzwi uchyliły się i już po kilku sekundach poczułam na kanapa ugina się pod jego ciężarem, zaraz po tym jak wykonał wielkiego susa w moją stronę.
- Lou. - Zaczęłam niepewnie. - Czy ty.. masz jakiś kryzys z Hannah czy..
- Tak. - Wiedziałam, że nie będzie owijał w bawełnę i będzie ze mną szczery. - Za ostatnią sytuację postanowiłem strzelić jej focha. Źle się złożyło, że akurat wyjeżdżam, ale co mam zrobić? Pożegnałem się ładnie i może jak wrócę wszystko się poukłada. - Przytaknęłam. Jak już zeszliśmy na takie tematy nie mogłam się powstrzymać, by nie zapytać.
- Lou, co myślisz o tym, że zostaniesz ojcem? - Podniosłam się o usiadłam prosto krzyżując nogi.
- Nie jest mi za wesoło, oczywiście bardzo się cieszę i chcę żeby dziecko było zdrowe, ale gdybym tylko mógł chciałbym odwlec małego o  jakieś kilka lat. Na pewno nie myślałem o pozbyciu się go. Ale mógłby trochę poczekać. Może nawet na inną matkę.
Rozumiałam co chce mi powiedzieć, choć przekazywał to co sądził w dość zagmatwany sposób.
- Chcesz być z Hannah mimo tego, że.. - żałowałam że zaczęłam to zdanie, przecież ja w cale nie wiedziałam w stu procentach czy on ją kocha czy też nie.
- ... mimo tego że jej nie kocham. Chyba o to właśnie tu chodzi. Wiem, że na razie nie mogę jej zostawić, ale chcę uświadomić, że może liczyć na moje wsparcie. Ale na pewno nie wyjdę za nią. - Zaśmiał się, ja tylko poczułam ogromną ulgę i odetchnęłam.
Znowu zabrzmiał jego telefon, tym razem ktoś dzwonił, pewnie znowu blondynka. Lou przeprosił mnie.
- Tak? Nie jutro wyjadę. Już tam jesteście? I jak tam jest? Hahaha.. nie no na dopiero jutro do was dołączę. Zająłeś mi łóżko jak prosiłem? To dobrze. Weź tak tylko Malika nie denerwuj. Hahaha..
Zapowiadało się na dłuższą rozmowę więc poszłam do kuchni po coś do picia. Z tego wszystkiego nie mogłam postawić na nic innego niż na coś z dodatkiem alkoholu. Wzięłam dwa piwa w puszce i wróciłam do Louisa który już przestał rozmawiać przez telefon.
- Jeden z chłopaków?
- Tak. - Odpowiedział dalej zadowolony z rozmowy i uśmiechnięty od ucha do ucha. - To był Harry. Na razie najbardziej to jego znam. Ma drobne spięcia z Zaynem. Ale to wszystko powinno minąć jak już weźmiemy się do pracy.
Przytaknęłam zerkając na wielki zegar stojący w przed pokoju. Dochodziła dwunasta.
- Pora się zwijać. Nie chcę, ale masz dwie godziny snu.
- Będę spał w samochodzie. Zostań ze mną jeszcze. - Chwycił mnie za rękę przyciągając nieprzemyślanie na siebie. Wylądowałam na jego kolanach i szybko owinęłam ramionami jego szyję, sprawiając że nie będzie mógł mnie się pozbyć póki na to nie pozwolę.
- Obiecaj mi coś.
- Co? - Zaśmiał się a jego oddech owioną moją twarz. To było tak przyjemne uczucie.
- Że nie będziesz olewał x factora. I robisz wszystko by.. by ludzie usłyszeli jak potrafisz śpiewać.
- Dobrze. Potraktuję ten konkurs poważnie.
- Będę na ciebie głosować. Będę wysyłać smsy jak szalona. - Zaśmiałam się i puściłam go nie pozwalając sobie na za wiele. To mogłoby później odbić się wielką tęsknotą, na którą i tak już byłam przygotowana.
- A ty mi też coś obiecaj. - Zaczął. - Nie zbliżaj się w te okolice. Hannah może cię wyczuć..
- .. tak tak i mnie zjeść! - Zaśmiałam się. - Idziemy pograć w coś na komputerze zanim odjedziesz? Jak za dawnych lat, sprzed roku?
- Ty mnie jednak doskonale znasz. - Podniósł się z miejsca zabierając puszkę piwa i poszliśmy na górę do jego pokoju. Te dwie godziny były najszybsze w moim życiu. Teraz stałam na podjeździe Louisa i patrzyłam jak nosi swoje torby i pakuje je do samochodu. W końcu wszystko zostało zapakowane jak powinno i chłopak staną koło samochodu gotowy do drogi. Podeszłam do niego z wielkim uśmiechem na twarzy, który oczywiście był sztuczny jak kolor włosów Hannah. Objęłam go chcąc zająć rękoma całą powierzchnię jego ciała. - Tweetuj, pisz, dzwoń cokolwiek. - Wyszeptałam mu do ucha i wcisnęłam w ręce małą paczkę z mnm'sami. Chłopak zajrzał do środka.
- Są otwarte. - Wymamrotał.
- Wybrałam wszystkie oprócz niebieskich i czerwonych.
- Hah.. naszych ulubionych. Ale paczka jest pełna.
- Wybierałam z kilku paczek. Wszystkie inne kolory zjadałam z Angie i Bianką.
- Widać. - Zaśmiał się i położył dłoń na moim brzuchu, który miał być gruby, po moim trupie.
- Jedź już bo nie mogę na ciebie patrzeć.
Pocałował mnie w policzek i przytulił po raz ostatni unosząc lekko do góry. Po czym spojrzał na mnie i starł małą łezkę z policzka, której nawet nie poczułam.
- Kiedyś nie płakałaś tak często.
- Ziewnęłam. - Skłamałam. Chłopak wsiadł do samochodu i ruszył. Machałam mu do czasu aż jego samochód zniknął mi z pola widzenia. Oh Louis. Jak ja to przetrwam?




- Napisz do niego! Nie mogę już patrzeć na ciebie. - Jęczała Bianka siedząc wraz z Angie na moim łóżku wertując magazyn Elle. - Chodzisz jak zaczarowana.
- Ale on dopiero dzisiaj wyjechał. Poza tym , na razie trzymam się wyjątkowo dobrze.
- Szmierdzisz tfochę.. - Wydukała Angie mająca pełną buzię mnm'sów których nie zdołałyśmy wczoraj zjeść.
- Zaraz pójdę się wykąpać jak chcesz. - Zaśmiałam się i usiadłam na podłodze na przeciwko nich. - Cały czas zastanawia mnie wiarygodność ciąży Hannah.
- Tej zdzi.. - Przerwała Bianka kiedy zauważyła jak na nią patrzę. - .. zdziwaczałej blondynki z którą umawia się Lou? - Wybrnęła zgrabnie wyrzucając z siebie słowa jednym tchem.
- Tak dokładnie tej. - Przytaknęłam.
- Moszfna łatfo to spfrawdzicz.
- Angie połknij i powiedz normalnie! - Skarciłam ją. Dziewczyna połknęła to co miała do połknięcia i powtórzyła wyraźnie.
- Można to łatwo sprawdzić.
- Jak? - Spytałam niedowierzając i sądząc, że Angie jak zwykle coś wymyśla.
- Znaleźć jakiś dowód. Złapać ją na sytuacji podczas której odpowiedzialna kobieta w ciąży znaleźć się nie może.
- O czym ty do cholery mówisz? - zapytała Bianka uprzedzając moje pytanie.
- No na przykład: pijącą alkohol, palącą papierosy..
- Mamy ją śledzić? - Zapytałam.
- Tak! - Wrzasnęła Bianka.
- Jesteś po jej stronie? Ona naćpała się kolorowymi cukierkami.
- Może być zabawnie a my nie mamy co robić. Lou się dobrze bawi, czemu my nie mamy zaznać odrobiny rozrywki? - To nie brzmiało odpowiedzialnie i dojrzale, ale przekonująco.
Dziewczyny wpatrywały się we mnie zniecierpliwionym wzrokiem czekając na moją zgodę.
- Dobrze. Ale .. tylko ona nie może się zorientować. Zabiłaby mnie. - W oczach stanął mi obraz dzisiejszego snu.
- Do dzieła! - Powiedziała Angie.
Jechałyśmy samochodem Bianki wciąż dyskutując jak wszystko ma się odbyć. Uznałyśmy zgodnie że na razie zaparkujemy niedaleko jej domu, a ja schowam się na tylnych siedzeniach, wtedy zastanowimy się na miejscu jak powinna wyglądać cała "akcja".
- Czuję się jak idiotka. Jak dwunastolatka. Wracajmy do domu..
- Nie El.. nie ma odwrotu. Postanowione. Pomyśl jak cudownie będzie kiedy wszystko okaże się prawdą i udowodnimy że Hannah to łże.
- O ile kłamie..
- Na pewno kłamie. - Zaśmiała się Angie i uchyliła lekko okno. Poczułam na twarzy ciepłe powietrze i od razu zrobiło mi się lepiej. " To tylko zabawa. Dziewczyny pobawią się w odlotowe agentki i wrócimy do domu by dalej przeglądać Elle". Oby.
- To tutaj. - Powiedziałam.
- Wiem Eleanor gdzie mieszka mój kuzyn. - Rzuciła Bianka zakładając okulary przeciwsłoneczne. Zauważyłam że Angie też się zaopatrzyła w taki gadżet.
- Och.. dajcie spokój! - Zaśmiałam się schowana na tylnych siedzeniach.
Stałyśmy pod domem 'obiektu' - bo tak nazywała Hannah Angie - bite cztery godziny. Nawet udało mi się usnąć. Po chwili jednak obudziła mnie piszcząca cichutko Angie.
- El! El! Wstawaj szybko!
Podniosłam się gwałtownie zapominając gdzie jestem i co robię, więc od razu zaliczyłam mocne uderzenie w głowę.
- Ale się nie pokazuj!
- Ała Angie!
- Ciii.. patrz. Co ona ma w rękach? - Zapytała Ang.
- To rolki, kretynko. - Rzuciła B.
- Ciężarna na rolkach? - Przyjaciółki odwróciły się w moją stronę.
- Może.. jest po prostu głupia? - Zapytałam, sama nie wierząc własnym słowom.
- Ona nie jest w ciąży, Eleanor. - Powiedziała Bianka.
- Wiem, widzę. - Powiedziałam przełykając ślinę i śledząc wzrokiem blondynkę siedzącą na krawężniku z jakąś jej koleżanką. Czyli mamy problem.


_________________________________________________________________________
Komentujcie a dodam następny. Mam nadzieję, że się podoba.
Dziękuję wszystkim czytającym, uwielbiam was!

64 komentarze:

  1. .cudoownyy.;))

    OdpowiedzUsuń
  2. naprawdę świetne. *.*
    wiedziałam, wiedziałam, że ona kłamie. <33 :D
    nie mogę już doczekać się następnego. :))

    //onedirection45

    OdpowiedzUsuń
  3. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa jak jutro ni edodasz następnego to Cię mentalnie walnę, ale nie za mocno, tak żebyś mogla się porawić i napisać<333

    OdpowiedzUsuń
  4. tak się wczułam w Twoje opowiadanie, że aż przestałam obserwować Hannah na tt;D
    <3

    OdpowiedzUsuń
  5. mega .;d kocham to .;p

    OdpowiedzUsuń
  6. nie no kurde kolejnny raz mnie kompletnie zaskoczyłaś .;d pozytywne .;d ola .

    OdpowiedzUsuń
  7. oomg .;d no zajebiste po prostu .;d
    jestem zauroczona iii po prostu no nie mogę .;d

    OdpowiedzUsuń
  8. no gratuluje .;d niezła wyobraźnia nie ma co .;d ii super pomysł na zmianę wizerunku strony .;)

    OdpowiedzUsuń
  9. matko jakie to się robi romantyczne .;d a to ich rozstanie, normalnie ryczałam jak na titaniicu .;d
    fankaaa .;)

    OdpowiedzUsuń
  10. no ii to jest super .;* matko jak ja ci zazdroszczę .;d chce być choć taka jak ty .;p mieć taką wyobraźnie to jednak jest coś .;d TO ZASZCZYT CZYTAĆ TWOJE OPOWIADANIA.

    K ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. kochamm to .;p

    OdpowiedzUsuń
  12. nie po prostu jesteś megaa ! .;d to co piszesz to takie słodkie .;p

    OdpowiedzUsuń
  13. czytam to już 3 razi nie mogę przestać .;d i chce więcej .;d

    OdpowiedzUsuń
  14. kiedy kolejny i kolejny .? nie wytrzymam juz .;d che żeby Lou się dowiedział ii zrobił coś z tą barbie .;d

    OdpowiedzUsuń
  15. To jest świetne !!
    Czekam na nn !
    <3
    Wiedziałam, że Hannah kłamie.! Nie ufałam jej od samego początku xD

    OdpowiedzUsuń
  16. "" Może.. jest po prostu głupia?"" niektóre fragmenty tego opowiadania są super .;d nienawidzę tej Hannah ;./

    OdpowiedzUsuń
  17. Hannah to zwykła ****** ;d no co tu owijać w bawełnę taka prawda .;d taka negatywna postać tez musi być.;d ale czemu niszczy szczęście El i Lou ;./ ?

    OdpowiedzUsuń
  18. wspaniale piszesz .;d czekam na kolejny .;d pozdrowienia . Kasia.;)

    OdpowiedzUsuń
  19. oh, życzę ci naprawdę wszystkiego najlepszego.;d żebyś dalej pisała tak jak piszesz .;d uwielbiam cię .;d

    OdpowiedzUsuń
  20. matko, jakie to jest świetne .;d nawet moja mam się pytała czemu uśmiecham się do monitora .;d
    Kornela.

    OdpowiedzUsuń
  21. kiedy znajdujesz czas na pisanie. ? skąd czerpałaś inspiracje .? dlaczego zaczęłaś to pisać? mam tyle pytań .;d zrób jakiś kącik gdzie będziesz rozdawać autografy i odpowiadać na pyt. swoim fanom .;d

    OdpowiedzUsuń
  22. a kiedy kolejny .? mam nadzieje że tak szybko jak ten .?? .;d
    wielbie cię .;p

    OdpowiedzUsuń
  23. jesteś zarąbista .;d jedyna w swoim rodzaju .;d
    wyjątkowa .;p

    OdpowiedzUsuń
  24. nie zmarnuj tego .;) masz to coś" .
    cudownieeee .;d

    OdpowiedzUsuń
  25. no nieźle namieszane .;d i dobrze .;d zobaczysz wszystkim się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  26. jesteś mega wyjątkowa .;p masz tylee czytelniczek że po prostu pozazdrościć.

    OdpowiedzUsuń
  27. nigdy nie sądziłam że coś mnie tak wciągnie.;p naprawdę a teraz to tylko patrzę czy już coś dodałaś .;d mega .;p

    OdpowiedzUsuń
  28. Czekam na kojeny :)
    I mam nadzieje ze to wymyślona ciaża <3

    OdpowiedzUsuń
  29. jest świetnie! :D Hannah mnie denerwuje xd jak zwykle, ale przynajmniej jest ciekawie ;D czekam na NN:D

    OdpowiedzUsuń
  30. jezu kiedy kolejny? chce juz! haha, dodawaj rozdzialy codzienne<

    OdpowiedzUsuń
  31. Zawsze trzymasz w niecierpliwości ! ;c Ja już chcę kolejny, tak bardzo jestem ciekawa co stanie się dalej . Haha, pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. no nielze niezle .;d zaparło mi dech w piersiach .;d

    OdpowiedzUsuń
  33. wywołujesz u mnie zawał serca ;.dd
    kocham cię .;d

    OdpowiedzUsuń
  34. Wow, jestem zaskoczona, naprawdę świetne! :D Dodawaj szybko nowy, wciągnęłam się :]

    OdpowiedzUsuń
  35. dodaj jak najszybciej ! ps. BOOSKI *_*

    OdpowiedzUsuń
  36. dodajj szybko!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  37. napisałaś że nas uwielbiasz .? a my cię KOCHAMY .;D

    OdpowiedzUsuń
  38. nic dodać nic ująć .;)

    OdpowiedzUsuń
  39. kocham! pisz,pisz i nie przestawaj! genialne, to moje ulubione opowiadanie haha, wielbie Cie dziewczyno <3

    OdpowiedzUsuń
  40. wspaniały rozdział , mam wrażenie , że zaraz się popłaczę . oczywiście , czekam na kolejny . ; )

    OdpowiedzUsuń
  41. muszę zapytać: kiedy będzie kolejny? :)
    wciągnęło mnie i znowu straciłam kontakt ze światem haha :D Kinia .;)

    OdpowiedzUsuń
  42. coś mi się zdawało, ze ta ciąża to może być kłamstwo :D
    Czekam na kolejny :>

    OdpowiedzUsuń
  43. dziewczyno hipnotyzujesz mniiie .;p
    masz na mnie bardzo zły wpływ , nic nie robię tylko siedzę i patrzę czy jest coś nowego .;)

    OdpowiedzUsuń
  44. wiesz jaki ty masz potencjał .? .;d mega wielkii.
    zobaczysz bedziesz jeszcze maga sławna .;d

    OdpowiedzUsuń
  45. NIEOSZLIFOWANY DIAMENT.

    OdpowiedzUsuń
  46. Kocham Cię i twoje opowiadanie!

    OdpowiedzUsuń
  47. ;*
    nic takiego a jednak tak porusza że po prostu wytrzymać nie mogę.
    Tosia <3.

    OdpowiedzUsuń
  48. ej to jest boskie .;d ccudoooo .;p
    czekam na inne .;d

    OdpowiedzUsuń
  49. ja bym tu uśmierciła tą Hannah .;d ale to twoje opowiadanie. .;d
    tak na prawdę nikt nie lubi Hannah ;.d i dobrze jej tak .;p

    OdpowiedzUsuń
  50. :*** dziękuje ci ze zaczęłaś to pisać .;) jesteś wielka .;d
    i za to mam do Ciebie pełen szacunek.

    OdpowiedzUsuń
  51. matko skąd biorą się tacy ludzie .;d
    no brak mi słów .;d
    jesteś CUDOWNA.

    OdpowiedzUsuń
  52. no nie wytrzymam .;.d chce wiecejjj .!

    OdpowiedzUsuń
  53. matko to jest takie wciągające ze po prostu nie chce się odejść od monitora ;d
    no naprawdę .;d
    Olga.

    OdpowiedzUsuń
  54. wuhu , no nie mogę nic więcej napisać .;*****

    OdpowiedzUsuń
  55. te opowiadania to lek na wszystkie "dołkii" i te inne .;d
    serio, uwielbiam to .;d

    OdpowiedzUsuń
  56. świetnie . ; * dnia nie wytrzymuję bez Twojego opowiadania , pisz jak najszybciej następny rozdział . ^^

    ~ N .

    OdpowiedzUsuń
  57. no nie .;./ tak nie może byyc .;d
    ja też chce tak pisać .;d

    OdpowiedzUsuń
  58. z chęcią napisze ten 60 i na pewno nie ostatni komentarz .;d
    jesteś boska boska boska .;d

    OdpowiedzUsuń
  59. Kolejny zajebisty rozdział!
    Booże,płaczę przy nim,Powtórzę się,Ty na prawdę nie czujesz jak piszesz:) to widać,dla Cb to pełna pasja:)
    Z niecierpliwością czekam na kolejny :))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  60. zajebisty xd. noo i bardzo dobrze ze Hannah najprawdopodobniej nie jest w ciąży ! . pisz następny! prooooszę ! ; )

    OdpowiedzUsuń
  61. gdzie kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  62. dodaj na swoim 2 blogu komentarze anonimowe i nazwa!hahha bo nie moge skomentowac nowego zajebistego rozdzialu :c

    OdpowiedzUsuń